Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót
2010-11-08 15:49:43

Spowiedź burmistrza Kunowa

"Radni bezkrytycznie i bezwolnie akceptowali wszelkie poczynania przewodniczącego nieraz oparte na anarchii, kłamstwie i zapiekłej nienawiści"

Ireneusz Ożdzyński nie ubiega się o ponowny wybór na burmistrza gminy Kunów. Jest kandydatem do Sejmiku Wojewódzkiego. Podsumowując mijającą kadencję, uważa, że pracował uczciwie i rzetelnie. Nie szczędzi gorzkich słów i surowych ocen radnym.

Zdjęcia/załączniki do artykułu:

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik

Cztery lata temu przejął Pan stery w gminie. Proszę powiedzieć, czy właśnie tak wyobrażał Pan sobie pracę na stanowisku burmistrza? Czy wszystkie plany udało się zrealizować?

- Jedna kadencja to stanowczo za krótki okres, żeby zdążyć zrealizować zamierzenia. Zaspokoić potrzeby wszystkich sołectw naraz było nierealne i dlatego zachodziła konieczność uzasadnionej kolejności w wykonywaniu inwestycji. Przygotowanie projektów wymagało czasu, a przede wszystkim w realizacji zadań na przeszkodzie stały trudności finansowe. Wydaje mi się, że w świadomości społecznej zakorzenione jest przekonanie, że rozwój gminy zależy wyłącznie od kreatywności i zaradności burmistrza. Wystarczy tylko wykazać się inicjatywą, podjąć odpowiednie starania o fundusze unijne i budować... budować... budować. Nic bardziej mylnego. Kluczowe znaczenie posiadają gminne fundusze, jakie tworzymy wszyscy. To one stanowią podstawę wysoko ocenianego zarządzania. Każda dotacja na inwestycje wymaga bezwzględnie 40% - 50% udziału środków własnych i w tym tkwi sedno sprawy. Gospodarkę wzbogacają podatki od przedsiębiorców, mieszkańców.

Odchodzę z urzędu z czystym sumieniem, bo na rzecz gminy pracowałem uczciwie, rzetelnie i na miarę warunków materialnych - efektywnie. Mówiłem zawsze prawdę i nie manipulowałem ludźmi. Niestety, nie byłem cudotwórcą - za co bardzo przepraszam.

Nie jest tajemnicą, że współpraca z Radą Miejską nie układała się dobrze. Często podczas sesji dochodziło to słownych potyczek z przewodniczącym rady. Kilka uchwał nie zostało podjętych, zdarzyło się też, że to Pan zaskarżył ustalenia radnych do wojewody.

- Chyba nigdzie się tak nie zdarzyło, żeby burmistrz obejmujący urząd nie miał żadnego popierającego go radnego, a ja znalazłem się w takim położeniu. Nie przeraziłem się jednak, bo wiedziałem, że wszystkie uchwały muszą być tak przygotowane, by nie budziły kontrowersji. Fachowość i zasadność miały decydować o ich przyjęciu, a nie "ustawianie" głosowania przez burmistrza. Na tym polega prawdziwa demokracja. Od osób posiadających mandat najwyższego społecznego zaufania spodziewałem się racjonalnego, obiektywnego i samodzielnego myślenia, bez uprzedzeń osobistych. Sądziłem, że znajdziemy porozumienie na drodze rzeczowego dialogu. Zawiodłem się w swoich oczekiwaniach. Radni bezkrytycznie i bezwolnie akceptowali wszelkie poczynania przewodniczącego nieraz oparte na anarchii, kłamstwie i zapiekłej nienawiści.

W ubiegłym roku doszło do bezprecedensowej sytuacji. Rada Miejska nie przyjęła uchwały budżetowej. Spór wzbudziły planowane inwestycje, a konkretnie budowa drogi w jednej miejscowości. Dopiero na kolejnej sesji dokument został uchwalony. Uważa Pan, że takie incydenty były potrzebne?

- Cztery pozytywne opinie o przygotowanym projekcie budżetu Składu Orzekającego Regionalnej Izby Obrachunkowej w Kielcach nie były żadnym wyznacznikiem dla "profesjonalistów" z Rady Miejskiej w Kunowie. Problem dotyczył budowy drogi w Rudce, na co została podpisana preumowa z Urzędem Marszałkowskim na przekazanie około 1,9 mln złotych. Radni nie zgadzali się, by inwestycja była wykonana. Uważam, że grzechem byłoby podporządkować się woli przewodniczącego i zrezygnować z dotacji, bo po pierwsze: pieniądze te utraciłoby się prawdopodobnie bezpowrotnie, a po drugie: jak wyciągać rękę do marszałka po następne dopłaty, gdyby gmina nie potrafiła wykorzystać już przyznanej w konkursie zgłoszonych projektów? Godziłoby to w naszą wiarygodność.

Dużo w mijającej kadencji dyskutowano o oświacie. Były plany ograniczenia sieci szkół, co spotkało się z wielkim sprzeciwem części radnych i mieszkańców. Panu nie udało się wprowadzić zmian, ale Pański następca będzie niestety musiał uporać się z tym problemem.

- Decyzja o pozostawieniu trzech szkół w niezmienionych strukturach przyniosła ogromne straty finansowe. W gestii rady leżało podjęcie radykalnego działania. Radni byli szczegółowo zapoznani z mizernym stanem budżetu i dużymi kosztami na pensje nauczycielskie oraz znali potrzeby inwestycyjne, a mimo to zagłosowali pod dyktando pana przewodniczącego za utrzymaniem szkół na dotychczasowych warunkach. Był to prezent dany nauczycielom, a nie uczniom z Nietuliska, Dołów Biskupich i Wymysłowa. Uczyć się można także w szkołach funkcjonujących na zasadach stowarzyszenia, jak praktykują gospodarne gminy. W tym roku radni po raz kolejny nie zaakceptowali reorganizacji placówek oświatowych i postanowili dalej marnotrawić społeczne fundusze. Przypomnę, że 550 tysięcy złotych ze sprzedaży placów przekazanych gminie przez Wspólnotę Ziemi Kunów zostało przeznaczone na utrzymanie klas sześcio-, siedmioosobowych i ustawową podwyżkę pensji dla nauczycieli. Z tego samego powodu nie została przebudowana kładka na rzece Kamiennej, na którą miałem zapewnione 800 tysięcy złotych u pana starosty.

Spory między Panem, a rada nie dotyczyły tylko podejścia do oświaty. W czerwcu zaskarżył Pan uchwałę do wojewody, uważając za niezasadne jej podejmowanie.

- Z inicjatywy pana przewodniczącego, przy poparciu kilku radnych podjęto uchwałę o nieodpłatnym przejęciu gruntów pod drogami wewnętrznymi w górnej części miasta należących dotychczas do Spółdzielni Mieszkaniowej. Argumentacja, że bieżące utrzymanie ulic to dodatkowe obciążenie finansowe dla budżetu gminy, nie trafiło do przekonania tęgich umysłów. Na szczęście ta bezsensowna uchwała została przez wojewodę uchylona.

Nie zdecydował się Pan ponownie ubiegać o fotel burmistrza, ale wybrał sejmik? Skąd taka decyzja?

- Mam przygotowanie merytoryczne i doświadczenie. Byłem burmistrzem, ale w poprzedniej kadencji radnym. Znam sprawy samorządu i stąd moja decyzja, by startować do sejmiku. Jestem kandydatem Porozumienia Samorządowego. Uznałem, że jest to dla mnie doskonałe ugrupowanie, gdyż jestem zwolennikiem hasła- dość partii w samorządach.

Dziękuję za rozmowę

/G. Misiewicz/

Podziel się nim ze znajomymi:

Czytany: 30634 razy,
ostatnio: 2017-11-24 11:43:38

Skomentuj ten artykuł:

Komentarze:

  ~
   
Jeszcze nikt się nie wypowiedział na ten temat.

Powrót

Strona główna  ·  Aktualności  ·  Rozrywka  ·  Turystyka  ·  Komunikacja  ·  Gospodarka  ·  O Ostrowcu  ·  Użytkownicy  ·  Kontakt

Osób online: 173       © 99-2017 MAcSi & Redakcja       Nasze domeny: Ostrowiec Świętokrzyski · Ostrowiec Św. · Naprawa zderzaków

Uwaga! Nasza strona stosuje pliki cookies w celu zapewnienia poprawnego funkcjonowania serwisu i korzystania z naszych usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz te ustawienia zmienić wykorzystyjąc odpowiednie funkcje przeglądarki. Zamknij