Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2001-03-14

Bez "Wastemy"

    W dniu 7 marca do redakcji Gazety Ostrowieckiej zgłosiły się dwie panie ze skargą na byłego współwłaściciela Zakładu Odzieżowego "Wastema" .


    -Byłyśmy pracownikami Zakładu Odzieżowego "Wastema", który z dniem 1 lutego br. ogłosił upadłość -mówi jedna z pracownic. W dniu 31 stycznia na hali pojawił się pan Kazimierz G., jeden ze współwłaścicieli i ogłosił, iż zamierza wykupić zakład.


    Kazał nam się zarejestrować w urzędzie pracy, bo wszystkim nam przysługuje zasiłek, jako że pracowałyśmy w "Wastemie" ponad 6 lat. Na tym spotkaniu pan Kazimierz powiedział, żebyśmy się 14 lutego zgłosiły na zebranie. Miał nam przedstawić swoje plany odnośnie planowanej produkcji. Na tym spotkaniu dowiedziałyśmy się, że maszyny mają być odwrócone w stronę scian, a nie w stronę drzwi, abyśmy się w czasie pracy nie rozglądały, że będzie jedna przerwa i zakaz palenia papierosów.


    Jeśli nam te warunki odpowiadają, to mamy 21 lutego przynieść swoje podania o pracę.

    Jak się okazało, chętnych do pracy było dużo. Ostatecznie wybrano 50 solidnych osób, które 28 lutego miały dowiedzieć się wszystkiego na kolejnym zebraniu - o swojej upragnionej pracy.


    -Niestety, do spotkania nie doszło -kontynuuje pracownica. Przed 28 lutym zatelefonował pan Kazimierz G.


    z informacją, że to, o crym wcześniej mówił, jest nieaktualne. We wtorek udałyśmy slę do dawnej "Wastemy", aby podpisać listę płac, bo miałyśmy dostać odszkodowanie. Wówczas zobaczyłyśmy samochód, którym wywożono wszystkie maszyny.


    Obie panie nie potrafiły ukryć swego niezadowolenia. W gazetach ukazały się ogłoszenia, z których wynikało, że pan G. ma zgodę na uruchomienie firmy. To spowodowało, że miałyśmy uzasadnione nadzieje na pracę. Wszystko to okazało się jednak mrzonką.


    Rozmawialiśmy o wszystkim z Kazimierzem G. Prryznał, że próbował organizować nowy zakład odzieżowy w Ostrowcu. Szukał wsparcia w starostwie, a także w Urzędzie Miasta, gdzie chciał współdziałać w ramach inkubatora przedsiębiorczości. Zabrakło odpowiedniego pomieszczenia.


    To prawda, organizowałem zakład, ale polski kontrahent, który obiecywał mi wsparcie, m. in. podwyżkę o 10 proc., nie dotrrymał słowa i wycofał się -mówi Kazimierz G.


    Sytuacja na rynku odzieżowym w Polsce jest wyjątkowo trudna i niewiele można zrobić. Mogę powiedzieć, że miałem dobre chęci, ale na tym koniec. Maszyny zostały sprzedane do Uodzi. Dodam, że sprzedane ze stratą. Nie martwi mnie to jednak zbytnio, gdyż gdybym mimo wszystko uruchomił planowaną działalność, to moje straty byłyby dużo większe.
/ w /

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 22843 razy,
ostatnio: 2019-12-12 08:36:55
Skomentuj artykuł:
Powrót