Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2002-04-23

Wyrok na topole - drzewa cierpią w milczeniu

      Piękne, kilkudziesięcioletnie ostrowieckie topole zostały skazane na "ogłowienie". Wspaniałe, nowoczesne piły mają pole do popisu. Ulica po ulicy, nasza zieleń zostaje poddana "pielęgnacji". Tak dzieje się we wszystkich miastach. Takie jest zresztą zalecenie Głównego Komendanta Straży Pożarnej w Warszawie. Ubiegłoroczne burze i wichury powaliły sporo podobnych, jak w naszym mieście topól. Przyniosły nawet śmierć kilku osób, rozbiły samochody i domy...


    Wszyscy wiemy, że topole w ogóle nie powinny rosnąć ani na terenie miast, ani zbyt blisko dróg. Kiedyś chętnie je sadzono, bo szybko rosły, dając zielone płuca powstającym osiedlom. Miały nowe zadanie, trochę inne niż w "Panu Tadeuszu", gdzie gałęzie topól chroniły dwór przed zbyt silnymi wiatrami jesieni. Jakoś wtedy nie zagrażały jego mieszkańcom.


    Fakt, że drzewa te są bardzo kruche, a spadające konary bywają niebezpieczne. Okazuje się jednak, że nie wszystkie gatunki topól są tak bardzo kruche i nie wszystkie zagrażają aglomeracji miejskiej. Ale o tym wiedzą tylko przyrodnicy i wytrawni biologowie. Ci z kolei nie mogą spokojnie patrzeć na "ogławianie" starych drzew. Uważają, że jest to wbrew naturze i zapewne mają rację. Obcięcie całej korony drzewa z pozostawieniem pnia, przypominającego raczej szubienicę niż normalny twór natury nie jest miłe dla oka.


    Patrzymy na "ogłowione" drzewa przy ul. Sienkiewicza, Iłżeckiej, Mickiewicza, w wielu innych miejscach. Patrzą na nie ludzie, którzy kiedyś je sadzili i dziś nie mogą pogodzić się z ich losem. Mówią, że pielęgnacją drzew powinni zajmować się przyrodnicy a nie drogowcy, jak np. Wydział Dróg, Transportu i Inwestycji Starostwa Powiatowego. To, że znawcy zieleni z Urzędu Miasta wydali zgodę na ogławianie i prześwietlanie nie oznacza, że prace te prowadzone są w sposób profesjonalny. Przy okazji tnie się także lipy i akacje, a także przycina kasztany na alei 3 Maja.


    Pan Jerzy Wrona z Wydziału Dróg starostwa uważa, że wszystko dzieje się zgodnie z prawem i pod okiem specjalistów. O przycinkę topól przy Mickiewicza prosiła Rada Osiedla, mieszkańcy i Zespół Szkół Mechanicznych, bo budynek szkoły gnije pod drzewami.


    To wszystko prawda. Cieszą się również mieszkańcy, którym gałęzie wprost wchodziły do okien. Cieszą się kierowcy, bo topole powodują dodatkową śliskość dróg. Ale czy to usprawiedliwia spóźniony termin wykonania tych zabiegów? Śmieszne wydaje się też stwierdzenie, że jeśli przeciwnicy tych prac zgodzą się podpisać prawnie skuteczne oświadczenie, że ponoszą pełną odpowiedzialność za skutki pozostawienia topól bez przycinania, to drogowcy zrezygnują z ogławiania. Kto i po co miałby pisać takie oświadczenia? Zdanie przyrodników jest takie: jeżeli drzewo zagraża ludziom czy ich mieniu, powinno być wycięte. Topole powinny być powoli usuwane z terenu miasta, na ich miejsce należy sadzić drzewa takie, które będą bezpieczne.


    Natomiast bezceremonialne ogławianie, a potem formowanie niewielkiej korony (jeśli drzewo przeżyje) to po prostu tworzenie jakiejś karykatury przyrodniczej. Jeden z nich nazwał to "zbrodnią na przyrodzie".


    Zupełnie niedopuszczalne jest cięcie drzew pod koniec kwietnia. Wszelkie przycinki wykonuje się zanim drzewa puszczą soki, a więc od połowy lutego do połowy marca. Tymczasem w Ostrowcu wzięto się za to za późno, obcina się zielone już gałęzie kasztanowców, po okaleczonych pniach topól strugą spływają soki. I w tych pracach pomaga młodzież, nieczuła na krzywdę, jaką robi się drzewom. I to ma być wychowawcze?


K Żak
/ /

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 6882 razy,
ostatnio: 2019-09-19 10:42:49
Skomentuj artykuł:
Powrót